Rzeka Rurzyca nie oszczędzała – zakręty jak z toru Formuły 1, zaskakujące prądy, tajemnicze gałęzie atakujące z zaskoczenia i to uczucie, że kajak ma własne zdanie. Było śmiesznie, przygodowo i… czasem lekko mokro. Ale nikt nie wpadł (całkiem) do wody, więc sukces! Na koniec – ognisko, kiełbaski, śmiechy do łez i planowanie kolejnej wyprawy. Bo z klasą VII b nie ma nudy – jest przygoda!
Więcej zdjęć znajdą Państwo tutaj (proszę kliknąć)


